Dwudniowy urlop wystarczył aby zamienić zakup z pieniędzy weselnych na wymarzone łoże. Godzina zakupów w Castoramie, doradca na stolarni, gąbka tapicerska, guziki ze stopką, wysoki materac, pościel Home&You, nowa kołdra puchowa i mnóstwo cierpliwości ( szczególnie przy oblekaniu guzików ) i tadaaaaaam.
Przerobiłam trochę konstrukcję i wzmocniłam stelaż. Wprawdzie nie jest kontynentalne ale jest wysokie, z wezgłowiem o które można się oprzeć bez obaw, że zawieszę się o nie łopatkami. Może nie jest idealne ale w końcu to moje wymarzone i bez wydawania 4 tysi bo właściwie po co.
Zwróciło moją uwagę, że da się zrobić coś wygodnego bez wydawania fortuny. Sama też lubię takie przeróbki, bo potem człowiek naprawdę czuje, że to jest jego własne. Tu czytałam o tym z zaciekawieniem: http://pamietnikoczka.blogspot.com/2016/06/pikowane-wezgowie.html
OdpowiedzUsuń