Jak nie było to nie było a teraz można z kosą po lesie chodzić. Zamykam oczy i je widzę, piękne, na grubych nóżkach, wspaniałe i zdrowe ...... prawdziwki. Jest ich zatrzęsienie, nigdy w życiu nie miałam okazji zbierać ich w takich ilościach. Było ich dużo ale nie aż tyle. Pierwszy raz mam ich tyle, że mogę zrobić marynaty z prawdziwków. Ba, mam już chyba ze 30 słoiczków a to dopiero pierwszy weekend na grzybach. Suszarka i piekarnik działają 3 dobę bez przerwy. Już nie mogę doczekać się soboty!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 września 2017
sobota, 5 listopada 2016
niedziela, 24 lipca 2016
Mam i ja
Weekend spędziłam w lesie, zresztą bardzo owocnie. Pot mi się lał po tyłku, biustonosz mi się odbarwił a mnie nadal mało. Uwielbiam chodzić na grzyby ale tylko pod warunkiem że są ;) Teraz są ale wśród nich mnóstwo robaczywych, no cóż, robalom czyli mojej największej konkurencji też smakują. 1/3 zbiorów poszła do kosza, szkoda, mam sporo chętnych do obdarowywania więc muszę systematycznie uzupełniać straty. Liczba osób chodzących po lesie drastycznie zmalała odkąd w mediach trąbią o boreliozie. U mnie nie ma sezonu żebym nie przywlekła do domu z 5 kleszczy. 2 tygodnie temu wbił mi się taki mały, że nie mogłam go złapać w pęsetę. Jednak z czystą satysfakcją udało mi się go uśmiercić.
niedziela, 5 czerwca 2016
Oszust
Po godzinie 12 tej podchodzi do mnie mój M. i mówi, zapomniałem Ci powiedzieć, wczoraj Bonio był na grzybach i są, znalazł taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakiego prawdziwka". Zrobiło mi się słabo i w ciągu 6 minut byłam gotowa do spaceru po lesie. Zaopatrzona w koszyk, aparat, dokumenty, telefon ... wyruszyłam.
I to by było na tyle jeśli chodzi o grzyby jakie znalazłam. Psiaków 0, prawdziwków 0, 4 kozaki czerwone i chyba podgrzybek złotawy lub borowik purpurowy, czort wie co to było. Owadów latających za mną było tyle, że zaczęłam żałować że nie wzięłam wcześniej prysznica. Przychodzę do domu, podchodzę do Łukasza i pytam, "Ile Bonio znalazł grzybów?", On z uśmiechem na ustach odpowiada " Jednego prawdziwka".
I to by było na tyle jeśli chodzi o grzyby jakie znalazłam. Psiaków 0, prawdziwków 0, 4 kozaki czerwone i chyba podgrzybek złotawy lub borowik purpurowy, czort wie co to było. Owadów latających za mną było tyle, że zaczęłam żałować że nie wzięłam wcześniej prysznica. Przychodzę do domu, podchodzę do Łukasza i pytam, "Ile Bonio znalazł grzybów?", On z uśmiechem na ustach odpowiada " Jednego prawdziwka".
Subskrybuj:
Posty (Atom)